8 pułapek na starcie biznesu

Ile biznesów, tyle historii. A tych startowych, związanych z początkami i spektakularnymi upadkami, jest naprawdę sporo. Niechętnie się nimi dzielimy, zwykle mając problem, aby przyznać się do błędu i opowiedzieć o swojej porażce…

Abyście nie musieli tego robić, zdradzę Wam parę wskazówek na bazie doświadczeń kolegów i koleżanek, którzy niejedno przeżyli w biznesie. Wśród najczęściej popełnianych błędów wymienili:

 

  1. Myślimy lokalnie, a nie globalnie.

 

Nie mierzymy wysoko, nie chcemy osiągać najlepszych rezultatów, boimy się myśleć odważnie. Osadzamy nasz biznes, myśląc o najbliższym otoczeniu, środowisku, które znamy, do którego jest nam wyjść najłatwiej. To za mało. Często okazuje się, że taki rynek jest niewystarczający, aby się udało. A co ważniejsze – w taki pomysł raczej inwetora się nie znajdzie. Pamiętajmy, że jego interesują tylko pomysły globalne i skalowalne. Chce stosunkowo szybkiego zwrotu z dokonanej inwestycji.

 

  1. Skupiamy się na pieniądzach.

 

Kiedy jedyny cel, jaki widzimy, to miliony na koncie, na pewno ich nie zdobędziemy. Nie chodzi o to, żeby nie mieć planu, założeń finansowych i ich weryfikować, ale o to, aby cele były rzeczowe, ukierunkowane na rezultat np. w postaci zdobycia 10 klientów tygodniowo albo 3000 nowych użytkowników zarejestrowanych w naszej bazie danych. To długofalowo przyniesie oczekiwany efekt finansowy.

 

  1. Nie testujemy swoich pomysłów.

 

Moim zdaniem to największy problem wielu przedsiębiorców. Pracują tygodniami, miesiącami nad swoim produktem. Dopracowują najdrobniejszy element. Ale zapominają o najważniejszym, czyli sprawdzeniu czy taki produkt podoba się naszemu potencjalnemu klientowi. Często okazuje się, że poświęcili wiele godzin na wytworzenie produktu, którego nikt nie chce kupić. Co powinni zrobić? Możliwe szybko wyjść z pierwszym prototypem, dać klientowi do testowania i zebrania informacji z niego. To oszczędność czasu i pieniędzy.

 

  1. Tracimy dużo czasu na planowaniu.

 

To wiąże się z wcześniejszym punktem. Planowanie, strategiczne, zarówno to krótko, jak i to długoterminowe jest oczywiście potrzebne. Ale ważniejsza od planowania jest realizacja planu. Nie ma nic gorszego niż plany na papierze nie poparte najdrobniejszym czynem.

 

  1. Nie uczymy się od lepszych od siebie.

 

Będzie znowu o pozyskiwaniu wiedzy. Ale tak, ona jest potrzeba do rozwoju, do osiągania lepszych wyników. Bycia lepszym planistą. Odkrywając tajniki Excela, łatwiej i szybciej można coś przewidzieć. Korzystając ze szkoleń branżowych, stajemy się specjalistą w swojej branży. Warto pogodzić się z tym, że nikt z nas nie wie wszystkiego i otworzyć się na innych, którzy wiedzą lepiej. A także z tym, że za taką wiedzę trzeba zapłacić.

 

  1. Poddajemy się pierwszym niepowodzeniom.

 

Poddajemy się, zniechęcamy, popadamy w marazm. Potrzeba dużo samozaparcia, dobrej organizacji, ale i wiedzy o procesach, etapach funkcjonowania firmy, aby się im nie poddać. Oczekujemy, że nasz produkt sprzeda się sam, albo przynajmniej myślimy „hura optymistycznie”. Kiedy mija czwarty miesiąc działania firmy, a my nadal dokładamy do biznesu, niektórym ciężko to przetrwać. Niepowodzenia i problemy będą zawsze. Trzeba to zaakceptować i znaleźć najlepszą metodę radzenia sobie z nimi.

 

  1. Nie słuchamy klientów.

 

To tak jak z testowaniem. Kiedy nie dajemy klientowi możliwości testowania produktu na samym początku, z czasem, nie słuchamy jego uwag. Niejednokrotnie mówimy o trudnych klientach, ich oczekiwaniach, niechęci do nich. Ale to jest nic innego jak ponownie, bezpłatna informacja zwrotna o firmie! Produkcie, obsłudze klienta, procesach. Zgodzę się z tym, że czasem jest to marudzenie dla zasady, bo taka jest natura ludzka, czy natura klienta. Ale czasem nawet z tego marudzenia można wydobyć coś, co pozwoli usprawnić produkt, który dzięki temu może stać się bardziej pożądanym przez rynek.

 

 

  1. Nie stosujemy starych sprawdzonych metod, bo nam się nie podobają.

 

Jest wiele procesów, metod, case study wartych naśladowania, których nie używamy dla zasady, „bo nie”. Mimo, iż często stoją za nimi lata doświadczeń. Mogą być to proste i łatwe rozwiązania do wdrożenia od ręki, bez zaangażowania wielu zasobów. One czasem działają. Bywa, że m staramy się na siłę być „bardziej”, robić coś lepiej, podczas gdy warto sięgnąć po dobre praktyki. Obserwujmy, sprawdzajmy co i jak robią inni, wykorzystując ich doświadczenie. Nie bójmy się powielać dobrych rozwiązań.

Udostępnij lub zapisz ten post

Leave a Reply